Biżuteriada

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Ostatni mój wpis dotyczył głównie kataru, wspomniałam też, że ostatni raz byłam tak chora kiedy w moim brzuchu zagnieździł się Kokon. No i co? No i teraz katar też nie był bez przyczyny, a mianowicie Kokon będzie miał rodzeństwo. Kto tym razem postanowił się zagnieździć w moim już dość pokaźnym brzuszku dowiem się dzień przed Sylwestrem, ale tym razem jest mi to zupełnie obojętne. Ponieważ ta ciąża przypomina siedzenie na bombie i czekanie kiedy wybuchnie to wystarczy mi świadomość, że Kokon nr 2 jest zdrowy i ma wszystko na swoim miejscu. Jeśli możecie trzymajcie za to kciuki bo we mnie niestety od samego początku optymizmu jest niewiele :(
22.12.2010 o godz. 10:54

Spędziłam kilka dni z kokonem u moich rodziców i co? Przywiozłam sponiewieraną duszę i zaj...sty katar. Ostatni raz byłam tak chora kiedy kokon postanowił zagnieździć się w moim brzuchu czyli z prostego rachunku wynika, że nie chorowałam prawie trzy lata. A, że jestem teraz trzy lata starsza to taki katar doprowadza mnie do kresu mich starczych sił :)
A co do sponiewieranej duszy, no cóż, rodzice są fajni, ale co za dużo to niezdrowo, przekroczyłam magiczną granicę 72 godzin :)
Tagi: pogaduchy
16.09.2010 o godz. 23:49

Od pewnego czasu mam nieodparte wrażenie (liczę jeszcze na to, że okaże się to rzeczywiście tylko wrażeniem), że przyszła jesień. Do tego nie ta piękna, złota, polska, ale jakaś deszczowa, szara i na dodatek wybitnie zimna. Przy takiej pogodzie za trzema oknami, które posiadam nie da się być za bardzo pozytywnie nastawionym do otoczenia, a nawet jeśli się próbuje to otoczenie, które również jest pod wpływem wspomnianej aury, ci na to nie pozwoli bo samo jest sfrustrowane, leniwe i warczące.
No więc spędzamy sobie czas z otoczeniem w średnio miłej, milcząco - obojętnej atmosferze co by jedno drugiemu nie dało jeszcze bardziej odczuć chłodu przybyłej zdecydowanie za wcześnie jesieni.
I tylko czasem udaje mi się wykrzesać z siebie jeszcze tyle energii żeby spojrzeć za te moje trzy szaro-bure okna w poszukiwaniu resztek słońca, które trochę rozjasniło-rozrzedziłoby atmosferę :)
Tagi: życie
09.09.2010 o godz. 21:02

To jeszcze jeden wpis.
Mam znajomą - Anię. ania jest cudowną, silną, upartą kobietą. Musi taka być bo ma Krzysia, a Krzyś potrzebuje jej siły i uporu. To stronka opisująca historię Krzysia. Jeśli ktoś z was może pomóc to Krzyś będzie wam baaardzo wdzięczny.
http://krzysrabsztyn.blogspot.com/
Tagi: życie
24.08.2010 o godz. 23:43

ORF

Jubileuszowy, dziesiąty festiwal ORF za nami. Było fantastycznie, choć odrobinę za gorąco jak na spędzanie całego dnia pod gołym niebem. Kokon zachwycony, zwłaszcza wtedy gdy muzyka dudniła w uszach :)
Szkoda, że na następny ORF trzeba czekać znowu cały rok :(
Tagi: bzdety
24.08.2010 o godz. 23:10

No wreszcie się trochę ogarnęłam po całym tym kociokwiku. A całe zamieszanie za sprawą tego, że 28.07.2010r dokładnie w trzecią rocznicę naszego ślubu po raz drugi mogliśmy w końcu powiedzieć sobie "Tak". Czekaliśmy długo, ale się udało. Nie możemy tylko za bardzo wrócić do rzeczywistości bo przez to, że ślub był w środę cały tydzień stoi teraz na głowie. Np dziś jest dla mnie poniedziałek :)

P.S Wklejam kilka fotek upamiętniających nasz drugi ślub :)
31.07.2010 o godz. 22:24

Gość jak ryba po trzech dniach śmierdzi - moi niestety o tym nie wiedzą wrrrrrrrrrrr...
Tagi: życie
09.07.2010 o godz. 12:15

Wczoraj nie był dobry dzień...wcześnie rano dostałam smsa od mamy, że zdechła nasza kochana psiunia. Cudny, najcudowniejszy na świecie owczarek niemiecki. Była z nami 10 lat z czego 7 mieszkałyśmy pod jednym dachem.
Najgorszy moment wczorajszego dnia był wtedy kiedy rozmawiałam z rodzicami przez Skypa,a mój kochany Kokon stał i wołał "łał łał" (w jego języku znaczy to hau hau) bo Czika zawsze przychodziła kiedy rozmawialiśmy. Powiedziałam mu, że Cziki już nie ma, a on się rozpłakał tak jakby zrozumiał, że to nie na chwilę, że Czika już nigdy nie przybiegnie żeby mógł do niej pomachać... Dzieci mają chyba jakiś siódmy zmysł...
Tagi: życie
02.07.2010 o godz. 12:00

W piątek przyszły bilety na ORF, namacalny dowód na to, że to już nie długo i że naprawdę po raz kolejny oddamy się leczniczemu wpływowi reggae. Nie mogę się doczekać to za mało powiedziane - ja w zasadzie jedną noga już jestem w Ostródzie. Niestety moja głowa pozostała tu na miejscu zaprzątnięta sprawami związanymi ze ślubem. Nadal twierdzę, ze pierwszy raz było łatwiej i przyjemniej, a teraz tylko bieganina i stres. Ale jeszcze 29 dni i będzie "po wszystkiemu".

A w ogóle to ostatnio stwierdziłam, że nie nadaję się do żcia w społeczeństwie ze względu na swoje poglądy. Nie zgadzam się na małżeństwa homoseksualne, adopcję przez nie dzieci, na prawa w konkubinacie takie jak w małżeństwie i na finansowanie przez państwo in vitro choć samo w sobie in vitro szczerze popieram. Ponoć w wyniku takich poglądów jestem konserwatywnym homofobem choć wcale za taką osobę się nie uważam. Cóż najwidoczniej skoro wlazłeś między wrony....itd. Niepopularne poglądy są zwyczajnie niepopularne.
29.06.2010 o godz. 12:26

Jakoś ostatnio kompletnie nie mam weny, perspektywa nieubłaganie zbliżającej sie godziny zero dobija mnie, ciska o ziemię i powoduje, że mój żołądek znajduje się gdzieś w okolicy gardła. No trudno chciało się to trzeba to jakoś przeżyć. Szkoda tylko, że wysysa to ze mnie całą energię.

Dzisiaj Kokon totalnie mnie rozwalił. Kokon jak już wcześniej wspomniałam jest bardzo osobliwym przypadkiem i np. nie zajmuje się takimi błahymi sprawami jak choćby nauka mówienia. ale czasem Kokona coś nachodzi i znajduje takie słówko, które koniecznie musi powtórzyć. I tak moje dziecię dzisiaj nauczyło się mówić uwaga.....GOŁĄB!!!!
Inne dzieci mówią mama, tata, baba itd, a mój? Chleb, cześć, dzieci i GOŁĄB. I jak tu nie twierdzić, że Kokon jest osobliwy :)


22.06.2010 o godz. 23:04

Dziś wreszcie powstało zamówienie dla Patrycji.

DSC02524.JPG
DSC02527.JPG
DSC02530.JPG
DSC02531.JPG
DSC02533.JPG
DSC02534.JPG
DSC02535.JPG
DSC02536.JPG
DSC02537.JPG
DSC02540.JPG
Tagi: biżuteria
21.06.2010 o godz. 16:38

No to wróciliśmy. Jak już wcześniej wspomniałam Połczyn miejscem średnio urokliwym jest, ale za to posiada coś czego tu w stolicy Wielkopolski nie posiadamy czyli Park Zdrojowy, a w nim piękne widoki, cisza i spokój. Tak więc małż oddawał się pracy, a ja z Kokonem poświęcaliśmy czas na długie spacery po parku. Moje dziecko było zachwycone czystym powietrzem, wolną przestrzenią i ilością babć i dziadków przewijających się przez wspomniany wyżej park. Bo trzeba wiedzieć, że kiedy do Połczyna zjada kuracjusze to średnia wieku w mieście podnosi się na oko o jakieś 20 lat.
Niestety weekend minął i trzeba było wrócić do wielkomiejskiego smogu. W sumie mieszkanie przy jednej z głównych ulic w tak dużym mieście też ma swoje zalety - nie uchowa się tu żadne życie - a co za tym idzie nie ma komarów. I tym pozytywnym akcentem na dziś kończę :)))

P.S Dzielę się z Wami urokami Połczyna.
DSC02329.JPG
DSC02370.JPG
DSC02381.JPG
DSC02407.JPG
DSC02429.JPG
DSC02498.JPG
20.06.2010 o godz. 22:16

Nie mam dzisiaj weny bo przygniotły mnie sprawy codzienne. Moi panowie poszli sobie spać, a ja powinnam pakować torby na weekendowy wyjazd do Połczyna. Mąż jedzie w interesach, a ja z Kokonem będziemy się rozkoszować urokami tego średniourokliwego miasta. Niestety jeden z moich mężczyzn zaległ w sypialni więc nie mam jak się dostać do szafy, a co za tym idzie nie mogę spakować ubrań. Drugi zaległ w pobliżu kuchni więc robienie obiadu przeniosłam na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Tradycyjnie więc zaparzyłam porządną czarną kawę i zaległam z innymi Matkami Polkami przed kompem. W końcu przez weekend będę odcięta od jedynego okna na świat jakie posiadam.
Tak w ogóle to muszę w końcu zmobilizować mój podgatunek do zakupu biletów na nasz ukochany festival bo zostało już tylko 55 dni do cudownego, niczym nie zmąconego, corocznego szaleństwa :)))
Tagi: życie
18.06.2010 o godz. 11:39

Kokon to niesamowicie osobliwe stworzenie. Kompletnie nie pasuje do stereotypu o wrzeszczącym, nie sypiającym po nocach, wijącym się z powodu kolek dziecku. Kokon nigdy nie doznał kolki, a to spowodowało, że nienawidzą nas wszyscy znajomi, którzy dorobili się choćby jednego potomka. Odkąd Kokon skończył 1,5 mc nie wymaga też nocnego karmienia i przesypia całe noce przez co nienawiść znajomych jeszcze bardziej się pogłębia. Kokon nie ma na nic alergii w co oczywiście nikt nam nie wierzy bo teraz każde przyzwoite dziecię na coś uczulone być musi. Spotkaliśmy się nawet z osobliwymi przypadkami ludzi, którzy koniecznie chcieli się w Kokonie dopatrzeć choćby najmniejszej oznaki alergii. I to co najbardziej drażni otoczenie Kokon nigdy w ciągu swojego dziewiętnastomiesięcznego życia nie był chory. To wszystko razem powoduje, ze w naszym kierunku rzucane są swego rodzaju klątwy typu: "drugie da wam popalić", "przy drugim poznacie co to znaczy mieć dziecko"itp. Zazdrość to jednak dziwny przypadek. Bo jaka w tym moja wina czy zasługa, że Kokon taki właśnie jest. Należę do Matek Polek Wyrodnych (lub Matek Polek Pierdolniętych, ale to na ina notkę) i nigdy jakoś specjalnie nie przywiązywałam uwagi do tego co o dzieciach piszą w książkach i mądrych gazetach. Kokon nie używał smoczka bo nie chciał, a nie dlatego, ze to nie zdrowe, nie wygotowywałam wszystkiego w otoczeniu Kokona bo mi się nie chciało, na spacery też chodzimy kiedy mi się chce, a nie codziennie bo tak należy. Kokon używał chodzika (o zgrozo!) bo dzięki temu spokojnie mogliśmy zjeść śniadanie. Nie zdezynfekowałam żadnej jego zabawki, a mimo to nigdy nie dorobił się pleśniawek.
I jak tak na niego patrzę to myślę, że Kokon to naprawdę niesamowicie osobliwe stworzenie...

P.S Dziś porzuciłam czereśnie :)
17.06.2010 o godz. 11:28

I znowu te czereśnie, działają jak narkotyk, człowiek nawet nie wie kiedy po nie sięga. Na szczęście mąż wymienił mi miskę z czereśniami na lampkę wina :)
Chyba powoli zaczynam zajadać stres. Stres przedślubny. Przed pierwszym ślubem to była ekscytacja, bieganina, załatwianie wszystkiego co do ślubu jet niezbędne i zbędne. A teraz nie ma tego wszystkiego. Suknia od 3 lat czeka w szafie na swoje drugie pięć minut, sala wynajęta w ciągu jednego popołudnia, zaproszenia rozdane, nawet mąż ten sam... Niby nie ma się czym stresować bo wszystko znane i już raz przerobione, a jednak nie wszystko. Tym razem czeka mnie jeszcze trudny egzamin z życia. I tutaj nawet skrzynka czereśni nie pomoże.
16.06.2010 o godz. 22:09

Mój Kokon zasnął, nareszcie bo zaczynał mi się kończyć repertuar nie mówiąc już o gardle, które też postanowiło odmówić posłuszeństwa. Dzieci mają niesamowitą zdolność nieświadomego (a może świadomego) robienia rodzicom na złość. Jak mam coś do zrobienia to Kokon na bank z przemilusiego dziecka zamieni się w potworka, który za wszelką cenę będzie chciał mi przeszkodzić, jak chcę odpocząć zrobi wszystko żeby zaburzyć mój święty spokój. No ale teraz śpi i to jest najważniejsze. Mam jakąś godzinkę na kawkę.
Objadam się czereśniami, nie współgra to oczywiście z moją dietą, na której regularnie od półtora roku co jakiś czas bywam, ale co tam, raz się żyje :)
16.06.2010 o godz. 11:31

Ostatnie wypociny :)
DSC02268.JPG
DSC02270.JPG
DSC02272.JPG
DSC02271.JPG
DSC02273.JPG
DSC02267.JPG
Tagi: biżuteria
15.06.2010 o godz. 22:06
bizuteriada
Biżuteriada
O mnie: "Jestem tekstem, mówię wierszem Czasami chcę powiedzieć jak smakują czereśnie A czasem jestem opowiadaniem, morałem i przesłaniem Życie nauczyło, że czasami między słowami najbezpieczniej"
statystyki
sekcja użytkownika
Przede wszystkim Mama, taka typowa Matka Polka. Potem żona też typowa co to ugotuje, wypierze, posprząta tylko śmieci nie wynoszę :) A na koniec nietypowa wariatka, co to dla zabicia czasu, "chęci zysku", odprężenia pod osłoną nocy urealnia to co za dnia przyszło jej do głowy.